Chcę przedstawić fotografie czegoś, czego sam,
do niedawna, nigdy
nie podziwiałem. Mało kto, odwiedziwszy
Nową Hutę zaglądał
na osiedlowe podwórka,
a w ten sposób trudno wyobrazić sobie całokształt tego, niegdysiejszego, socrealistycznego miasta.
W przeciwieństwie do innych starówek - zwyczajne przemknięcie deptakami
Nowej Huty nie daje żadnego sensownego portretu tej dzielnicy.
Na taki jej odbiór wpływ
ma na pewno również fakt,
że jest założeniem
nie do końca zrealizowanym, dziś zaniedbanym,
a jak na miasto ogród przystało, pogrążonym
w rozpasanej zieleni. Do pokochania tej części Krakowa niezbędna, zatem
okazać się może
nie lada wyobraźnia,
czy długotrwałe obcowanie
i umiejętność spojrzenia
na nią przez pryzmat tego,
jak wyglądać powinna.
Nowa Huta, pod względem urbanistycznym, architektonicznym
i zdobniczym jest wizją niedokończoną. Obecnie, wzdłuż głównych dróg
(Aleja Róż, Solidarności, Andersa,
Jana Pawła II) napotkamy budynki, które
wydają się być wynikową stopniowej, socrealistycznej ewolucji, zmierzającej
ku wizerunkowi gierkowskich, pozbawionych detalu bloków.
W pierwotnym zamyśle ustalono przyozdobienie
tych arterii przepięknie inkrustowanymi kamienicami, jakimi dziś poszczycić
może się tylko Plac Centralny
czy Kombinat ("Pałace Dożów" - "Watykany").
Ciekawostką jest, że nawet budynki ścisłego centrum
nie są dekorowane tak, jak zakładały pierwsze projekty,
w których noszono się z zamiarem obłożenia ich kamieniem
w całości.Godnymi podziwu
byłyby też inne, niestety niezrealizowane obiekty,
takie jak: okazały Ratusz
i otaczające go kamienice ; - budynki południowej pierzei Placu Centralnego,
wraz z np. (szkiców
i makiet było wiele)
Domem Kultury i dwukondygnacyjnymi kolumnadami prowadzącymi
do tarasu widokowego
i mola na gigantycznym Zalewie ; - kamienice
i ogrody w miejscu dzisiejszego Parku
i Bloku Szwedzkiego
(w zależności od wersji mogły się tam znaleźć też ogrody
i wieżowiec Orbisu - czyli nowohucki "Prudential",
lub pełna zabudowa tego parku) ; - potężny obelisk Placu Centralnego ; -
i zapewne wiele, wiele innych.
Osobliwość tego miejsca
i znakomita część misternego planu,
ukryta jest w podwórkach, bez wyjątku budowanych według
tej samej, fenomenalnej idei. Właśnie dlatego nowohucki
Genius Loci odnajdywać warto zarówno poprzez przemierzenie ulic
jak i ukrytych za ich murami osiedli.
Z perspektywy czasu,
mimo wszystkich niedociągnięć,
ta współgrająca całość
wydaje się być nierozerwalną układanką, którą warto zobaczyć
i zachować - by pozwolić obejrzeć ją innym.
Na początek, zaprezentuję tutaj zdjęcia socrealistycznych, charakterystycznych budowli z poszczególnych dziedzińców NH. Będą to typowe kadry dokumentacyjne, powstałe z konieczności utrwalenia motywów dekoracyjnych budynków w Nowej Hucie (zanim przykryje je styropian, blacha i kiepskiej jakości malowanie).
Należy zauważyć ciekawą rzecz, (a warto, to powtarzać). Każde osiedle, jak na amerykańską jednostkę sąsiedzką przystało, nawet w przypadku, jeśli samo składa się z identycznych budynków, posiada swój wyjątkowo zaprojektowany obiekt. Jest to coś na kształt ratusza czy Sukiennic (może to być szkoła, przedszkole, żłobek, internat, poczta, ośrodek zdrowia, punkt handlowy lub usługowy, ośrodek kulturalny, zakład produkcyjny, schron bądź inna, wyróżniająca się budowla, kamieniarka czy detal. Nawet wszystkie jednocześnie). Tak jak na Wawelu, najciekawsze rzeczy znajdują się wewnątrz danego dziedzińca. W przeciwieństwie do pozostałych, krakowskich podwórek, architektura i urbanistyka będzie tu taka sama jak na zewnątrz.
Fascynacja
Nową Hutą nie ograniczy jednak tej witryny do jednego miasta. Tytuł strony potraktować możemy jako pierwiastek wyjściowy
do zbudowania czegoś więcej -
fotodokumentacji piękna wszechświata :).
No dobrze, żartowałem!
Zajmiemy się zatem ułamkiem,
jaki uda nam się zobaczyć. Aczkolwiek ostoją,
z której pragnę zawsze wyruszać, będzie tylko
Nowa Huta.